Czy wiecie, że pierwsze wibratory zostały stworzone, by wyleczyć kobiety z kłopotliwej histerii, uznawanej ówcześnie za chorobę? Miała się ona objawiać poprzez bóle brzucha, duszności, brak apetytu, rozstrojenie, bezsenność czy niepokój.
Wiek XIX się kończył, a panie tłumie odwiedzały gabinety lekarskie, pytając, co im jest. Lekarze stawiali jednoznaczną diagnozę: „to sprawka macicy”. Zalecano czopki, dopochwowe krążki (np. z cebuli) lub jazdę konną. Najskuteczniejszą terapią były jednak natryski wodą w miejscach intymnych oraz specjalistyczne masaże.
Mimo że zabraniano kobietom masturbacji, a nieprzyzwoitością nazywano również jazdę na rowerze, to powszechnie, w ramach leczenia zalecano masowanie u lekarza (które kończyło się orgazmem). Podobnie było w przypadku odpowiednio nakierunkowanego strumienia wody. Istnieli terapeuci i medycy, którzy opracowywali specjalne techniki tejże „hydroterapii”. Przynosiła ona oczekiwane skutki – jedyne, co niepokoiło specjalistów, to rozochocenie pacjentek, które nie znały umiaru w przeprowadzanych zabiegach.
Powoli pomoc rozhisteryzowanym kobietom stawała się bardziej zmechanizowana. Zaczęto używać silników gazowych czy mechanizmów sprężynowych. Pierwszy wibrator powstał w roku 1898, czyli kilka lat przed odkurzaczem. Jego pierwotne zastosowanie było jednak całkowicie inne – wibrator miał służyć do leczenia mięśni szkieletowych u mężczyzn. Szybko jednak odkryto, kto może czerpać z niego większe korzyści. Początkowo ten innowacyjny sprzęt były mocno obecny w reklamie. Uważano go przecież za naturalną aparaturę medyczną, mającą pomóc damom w ich przykrych dolegliwościach. To ciekawe, że histerię wykreślono z oficjalnej listy schorzeń dopiero w 1958 roku.
W latach 20. XX wieku zaczęto mówić o prawdziwym przeznaczeniu wibratorów. Rozwiewające wątpliwości ponownie okazały reklamy, które stawały się coraz bardziej jednoznaczne i wyuzdane. Gdy przyczyna kobiecej sytuacji dla tegoż sprzętu stała się jasna jak słońce, wibratory zepchnięto w sferę tabu. Trzeba było kolejnych lat, by oczyścić je ze złej sławy i udowodnić, że przyjemność czerpana z ich pomocą jest jak najbardziej uzasadniona.
Szczęśliwie świat poszedł do przodu, do przodu poszła technologia, a wraz z nią wibratory, które dzisiaj już w niczym nie przypominają skomplikowanych machin sprzed wieków. Obecnie też wiadomo o niebo więcej o potrzebach kobiet i o kobiecym ciele. Mężczyźni przestali się już mieszać, oburzać i truchleć przy spotkaniu ze zdrożnymi myślami pań, ich pragnieniami i ciągotami. Co bardziej rezolutni rozumieją już, że wibrator to sprzęt, który może nie leczy histerii, ale potrafi partnerkę wprawić w doskonałe samopoczucie. To co… Może by tak na dzień kobiet kupić wibrator swojej kobiecie?
Chętnych zapraszamy do obejrzenia aktualnej oferty.

To żadna tajemnica, że kobiety mają hopla na punkcie słów. Lubią słuchać, a odpowiednio dobrane zdania są w stanie zadziałać na nie jak afrodyzjak. Wielu mężczyzn niestety nie zdaje sobie z prawy z mocy, jaką posiadają niezależnie od atutów zewnętrznych, siły fizycznej czy wypchanego portfela. Brak innych atutów może skutecznie zrekompensować umiejętność mówienia. Co zatem mówić, by wylądować w łóżku?
Jak powszechnie wiadomo, jedne z najpopularniejszych kompleksów, które nas dręczą, to u kobiet – mały biust, a u mężczyzn… mały penis. Zwykle jednak to panie uważa się za bardziej zakompleksione, niż panów. Tymczasem badania ostatnio przeprowadzone przez firmę badawczą Mumbia, udowodniły coś całkiem innego.
Niestety problemy z nasieniem, pojawiające się u coraz większej ilości mężczyzn, często spotykają się bagatelizacją. W przypadków kłopotów z zajściem w ciążę u lekarza pojawia się przeważnie kobieta. Tymczasem „wina” może leżeć również po stronie mężczyzny, który także powinien poddać się specjalistycznemu badaniu nasienia.
Popularny wśród naszego społeczeństwa jest pogląd, że za jakość seksu w związku odpowiedzialny jest przede wszystkim mężczyzna. Że to on jest seksmaszyną, której obowiązkiem jest zadowolenie kobiety, dostarczenie jej przyjemności, doprowadzenie do orgazmu. To nie człowiek, to robot, który już z natury wyposażony jest w funkcję: robić dobrze.
Karygodnym przewinieniem jest zmarnowanie dobrej okazji. Szczególnie, jeśli jest to dobra okazja na seks. Trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte, by tego typu wpadki nie zdarzały się zbyt często, a najlepiej wcale. Istnieje bowiem kilka tak dobrych okazji na seks, że dla własnej przyjemności, komfortu i zdrowia należy o nich pamiętać i korzystać bez oporów i skrupułów. To dobry sposób, by pozostać w dobrym samopoczuciu, szczęściu i daleko od frustracji.
Mówią, że upływający czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Tymczasem może być zupełnie na odwrót. Dojrzałość potrafi działać na naszą korzyść, wtedy, gdy zamiast rozpaczać nad kolejną, zbliżającą się datą urodzin, wykorzystamy atuty zaawansowanego już wieku. Kobieta dojrzała może czerpać wiele więcej przyjemności z życia, niż młoda dziewczyna. W jaki sposób? W naturalny! – po prostu ciesząc się ze swoich osiągnięć i możliwości. 