Już dawno udowodniono, a kolejne badania wciąż to potwierdzają, że kobiety nagminnie udają orgazmy. Robią to z różnych przyczyn – z reguły nie wierzą, że uda im się szczytować podczas stosunku, gdyż do tej pory przy zbliżeniach intymnych ” zawsze do „szczytów było za daleko. Nie chcą też zawieść partnera, wyzwolić w nim frustracji, sprawiać „kłopotu”, czują się niezręcznie ze swoim brakiem orgazmu. Grając więc, udają, przyśpieszają oddech, ćwiczą mimikę, jęczą, zaciskają mięśnie pochwy, a ich partnerzy prężą dumnie klaty – są przecież boskimi kochankami.
Orgazm rozpracowany
Udawanie orgazmu nie jest jednak taką prostą sprawą. Wnikliwy kochanek zauważy, kiedy jest oszukiwany. Szczytowanie zawsze bowiem wiąże się z fizjologicznymi zmianami, których najzwyczajniej nie da się podrobić. Droga ku ekstazie zaczyna się oczywiście od wilgotnej pochwy – to etap przygotowania, ciało szykuje się na przyjęcie dużej dawki rozkoszy. Macica podnosi się, a łechtaczka nabrzmiewa. Następuje rozprężenie, przychodzi uczucie relaksu. Później akcja serca przyśpiesza, oddech staje się płytki, łechtaczka staje się coraz bardziej wypukła i okrągła – to znak, by regularnie ją muskać (pamiętaj, nie za mocno!), orgazm już nadchodzi. Gdy jest już tuż, tuż, organizm kobiecy reaguje w sposób nie do podrobienia – puls wzrasta do 180 uderzeń na minutę, sutki stają się twarde, rozszerzają się źrenice, na dekolcie może pojawić się tzw. seksualny rumień. Mięśnie pochwy rozpoczynają pracę – rytmiczne skurcze sprawiają, że pod jej stopami trzęsie się ziemia. Nie oczekuj, że usłyszysz jęki i krzyki, dobrze Ci znane z różnych, filmowych produkcji. Nie każda partnerka to lubi – wiele jest takich, które orgazm przezywają w milczeniu. Po „trzęsieniu ziemi” ciało wraca do normy, a ona chce się przytulić. Pieść ją – ale nie dotykaj już łechtaczki, ta potrzebuje trochę odpoczynku, może bowiem pobolewać.
Staranna droga do orgazmu
Jeśli bez trudu doprowadzasz ją do orgazmu, albo nawet potrafisz zafundować jej wielokrotne szczytowanie, możesz być pewien, że jesteś dla niej niczym prawdziwy skarb. Nie grożą Ci wymówki, typu: „dzisiaj nie, bo dzisiaj boli mnie głowa”. Usatysfakcjonowana kobieta chce się kochać często, nie unika zbliżeń, nie symuluje złego samopoczucia, wręcz przeciwnie – sama aranżuje „bliskie z Tobą spotkania”. To mit, że kobiety nie przykładają dużej wagi do seksu. One kochają się kochać! Jednak tylko wtedy, gdy zbliżenia przynoszą im satysfakcję i prawdziwą (nieudawaną) przyjemność. Aby lepiej zrozumieć kobietę, wyobraź sobie sytuację, w której Ty już któryś raz z rzędu nie jesteś w stanie osiągnąć orgazmu. Czy w takim wypadku chciałbyś się kochać tak często, jak do tej pory? Jeśli więc Twoja partnerka unika zbliżeń, zanim zaczniesz ją nazywać oziębłą, zastanów się nad swoimi umiejętnościami. Czy to przypadkiem nie Ty jesteś tym słabszym ogniwem?
Lekcja techniki – czyli sztuka robótek ręcznych
Badania wykazują, że ponad połowa kobiet osiąga orgazm z pomocą stymulacji łechtaczki. Bądź tego świadom i nie zaniedbuj tego ulubionego dla kobiet elementu jej ciała. Pamiętaj jednak, że tylko delikatny dotyk jest w cenie. Nie unikaj też seksu oralnego, pozycji, w których stymulacja łechtaczki jest możliwa, sięgaj często w „rejony zakazane” – każda partnerka to uwielbia. Spróbuj również uzbroić się w cierpliwość. Poczekaj na nią, wstrzymaj się ze swoim orgazmem, póki ona nie osiągnie szczytowania. Nie chodzi tu jednak o to, by być dżentelmenem – to kwestia strategii i sprytnego czerpania korzyści. Jeśli dojdziesz pierwszy, pozostaje 10% szans, że będziesz po orgazmie potrafił odpowiednio i starannie się nią zająć. Prawdopodobnie nie będzie Ci się chciało. Jeśli jednak to ona pierwsza osiągnie orgazm, w euforii, błogim zadowoleniu i seksualnej radości, zrobi dla Ciebie wszystko. Nie zaniedba Cię, na poważnie postara się o Twoją satysfakcję. Warto zatem osiągnąć umiejętność dawania przyjemności. Ta bowiem wraca ze zdwojoną siłą.














