Czy zastanawiałaś się kiedyś, co tak naprawdę jest w tym facecie, że tak bardzo Cię pociąga? Myślisz, że może twardy brzuch, szeroka klatka piersiowa, włosy, oczy, uśmiech spojrzenie? Błąd! Ten mężczyzna, na którego tak bardzo lecisz, aż zaczynasz o nim fantazjować w pracy, w domu, w samochodzie – prawdopodobnie bardzo dobrze Ci „zapachniał”. Całkiem niedawno przeprowadzone przez doktora Jamesa V. Kohla badanie ostatecznie udowodniło, jak ogromny wpływ na zachowanie kobiet wobec mężczyzn mają przez niego wydzielane feromony. Wiadomo już zatem, że zapach może skutecznie zaprowadzić do sypialni.
Z historii ludzkich feromonów
Od bardzo dawna wiemy już, że feromony, czyli lotne substancje chemiczne wydzielane przez organizmy, są charakterystyczne dla zwierząt i roślin. Jednak do roku 1989 przekonani byliśmy, że feromony ludzkie w ogóle nie istnieją. Ich produkcja miała rzekomo zaniknąć kilkaset lat temu, ze względu na brak jej przydatności. Amerykańskie badania udowodniły zupełnie coś innego – wciąż wydzielamy feromony – są one bezwonne, ale odbieramy je właśnie przez narząd wchodzący w skład ludzkiego nosa. Mało tego! Feromony są podstawą komunikacji międzyludzkiej, wpływają na nasze preferencje seksualne, sprawiają, że łączymy się w takie, a nie inne pary.
Słowo feromon pochodzi z języka greckiego, a oznacza ‘przekaźnik podniecenia’ (połączenie powstałe wyrazów ‘ferein’ – niesie oraz ‘horme’ – pobudzenie).Ze względu na higieniczny tryb życia, jaki prowadzi człowiek – częste kąpiele, dezodoranty, tabletki – feromony, znajdujące się w naszym pocie i innych wydzielinach, są nieustannie tłumione. Tymczasem James V. Kohl i jego poprzednicy udowodnili, że dezodorant nie jest w stanie tak mocno oddziałać na podświadomość wdychającej go kobiety, jak naturalnie wyzwalane przez mężczyznę substancje.
Nie wyciągajcie absurdalnych wniosków – warto inwestować w dezodoranty! Jednak by efektywnie pobudzać zmysły, można skorzystać z syntetycznie wytwarzanych feromonów – nie są wyczuwalne świadomie, a podświadomie.
Badanie Jamesa V. Kohla
James V. Kohl zaprosił do swojego badania czternaście kobiet w płodnej fazie cyklu. Męski uczestnik doświadczenia był spryskiwany naprzemiennie dwiema substancjami: mieszaniną androstenolu i androsteronu (męskie hormony płciowe) oraz rozcieńczalnikiem o zapachu drzewa sandałowego. Mężczyzna nie był świadomy, czym w danym momencie pachnie. Cóż się okazało? Kobiety częściej się uśmiechały, nawiązywały kontakt wzrokowy, a później przyznawały, że mocniej je pociągał mężczyzna, u którego można było wyczuć mieszankę wyżej wspomnianych hormonów. Na drzewo sandałowe panie nie reagowały już w tak entuzjastyczny sposób. Wnioski dotyczące oddziaływania feromonów są więc oczywiste.
Kwestia zapachu?
Czy zatem nasze preferencje seksualne są zupełnie nieświadome? Czy nie mamy wpływu na to, co nam się podoba? To nie kwestia gustu, a … kwestia tajemniczego, niewyczuwalnego zapachu? Ktoś powie – niemożliwe. Dlaczego podoba mi się piękna kobieta na zdjęciu, skoro nie znam jej zapachu? Przecież chętnie bym się z nią przespał! James V. Kohl przytacza niedowiarkom teorię z roku 2003, wysnutą przez Gottfrieda i Dolana. Rzecz dotyczyła jedzenia, a ściślej – zdjęć potraw. Badacze zapytali bowiem, dlaczego apetycznie wyglądający na zdjęciu stek, nie podoba się i nie wywołuje przyjemnych, smakowych skojarzeń wśród wegetarianów? Dlaczego, jeśli nie lubimy np. wątróbki, to jej fotografia nie wzbudzi w nas apetytu? Odpowiedź jest prosta – sam widok jedzenia aktywizuje skojarzenia zarówno smakowe, jak i zapachowe. Podobnie jest ze zdjęciami aktorów, aktorek i roznegliżowanych pań – oglądane fotografie oddziałują na naszą podświadomość, przywołują wspomnienia i doświadczenia z przeszłości, generują w myślach już wdychane zapachy.
Warto przytoczyć tutaj przykład fetyszystów, których preferencje seksualne, dotyczące lateksu, skóry, bielizny bez wątpienia posiadają związki zapachowe. Zapachy wywołują podniecenie zupełnie podświadomie – tak można wytłumaczyć masturbację fetyszysty w otoczeniu bodźców zmysłowych, racjonalnie nie dających się przecież uzasadnić. Tymczasem Martins, Preti, Crabtree, Runyan, Vainius i Wysocki w 2005 roku udowodnili, że
homoseksualiści potrafią odróżnić zapach heteroseksualnych osób, naturalnie bardziej pociągają ich zapachy innych homoseksualistów.
Nie da się ukryć – z tym zapachem jest coś na rzeczy. Niech nie dziwią nas już z pozoru „dziwaczne” związki pięknych kobiet z niebyt urodziwymi mężczyznami. Być może sekret ich powodzenia tkwi właśnie w zapachu.
16.07.2011.
Na podstawie publikacji: Kohl, J.V. (2007) /The Mind’s Eyes: Human pheromones, neuroscience, and male sexual preferences. /Handbook of the Evolution of Human Sexuality. M.R. Kauth. Binghamton. /NY: The Haworth Press.
oraz badań: James V Kohl, Stone Independent Research, Inc. Phoenix , NY , USA, Linda C Kelahan, Heather Hoffmann, Knox College/Psychology Galesberg , IL , USA.














