W wypowiedziach seksuologów często powtarza się pogląd, że każda kobieta ma w sobie biseksualny pierwiastek. Wszystko za sprawą kobiecej uczuciowości, która częstokroć łączy seks i chęć intymnego przeżycia z przyjaźnią, miłością, bliskością czy nawet sympatią. A przecież najbliższą osobą w życiu kobiety, często jest jej przyjaciółka. Co zatem stoi na przeszkodzie, by została jej kochanką?
Nasza kultura – to wydaje się być ta zasadnicza bariera, która „przeszkadza” kobietom zamieniać przyjaźnie w intymne relacje. Seksuolodzy gdybają, co mogłoby się wydarzyć, gdyby nie „smycz kulturowa”, na której jesteśmy uwiązani. Czy kobiety częściej wiązałby się w pary? Czy w konkurowaniu o względy samych siebie stanęłyby w szranki z mężczyznami? Wszak to podobno kobieta kobietę zrozumie najbardziej, a i najlepiej będzie potrafiła odgadnąć jej, bądź co bądź, skomplikowane, nie tak „oczywiste” jak w przypadku mężczyzn potrzeby seksualne.
Zepchnięcie mężczyzn na margines, totalne samowyzwolenie kobiet i uczynienie się samowystarczalnymi brzmi jak scenariusz dla nowego filmu science-fiction. Ale czy faktycznie nierealnego? Podobno wzorce kulturowe są znacznie silniejsze i bardziej kierują naszym zachowaniem i wyborami, niż nam się subiektywnie wydaje.
Lesbijki są fajne
Przypomnijmy sobie, że to właśnie seks lesbijski jest postrzegany jako mniej zdrożny, bardziej estetyczny, nawet apetyczny. To popularny motyw filmów pornograficznych, chętnie oglądany zarówno przez mężczyzn, jak i przez kobiety. Seks dwójki, nawet najprzystojniejszych facetów budzi już zgoła inne skojarzenia. Zbliżenia między kobietami są natomiast do pewnego stopnia akceptowalne społecznie, istnieje coś na kształt zielonego światła, „przymknięcia oka” na panie, które miałyby ochotę sobie trochę „pobaraszkować”, wbrew wszechobecnemu konserwatyzmowi i dyskryminacji. Kto wie, może za parę, 10, 20 lat „społeczna smycz” się rozluźni?
Wciąż bardziej śmiałe
Sprzyja temu fakt, że ilość kobiet przyznających się do skłonności homoseksualnych wciąż rośnie, a co ciekawe, znacznie częściej dotyczy ona pań bardziej wykształconych: pracownic naukowych czy artystek, indywidualistek i kobiet sukcesu. Skąd ta zależność? Kobietom aktywnie się spełniającym o wiele trudniej znaleźć partnera, który nie tylko będzie na poziomie, ale nie przestraszy się kobiecej emancypacji, niezależności, braku uległości. Mężczyźni niekoniecznie lubią konkurować ze swoimi partnerkami, dlatego panie w poszukiwaniu zrozumienia, a przy okazji intymnej relacji, coraz chętniej zwracają się właśnie do pań.
Homoseksualizm „z wyboru”
Seksuologia opisuje również zjawisko „homoseksualizmu z wyboru”. Istnieje grupa kobiet, które po wieloletnich doświadczeniach z mężczyznami, odchowaniu dzieci, porzucają dotychczasowy schemat życia, by związać się z inną kobietą. Skąd ta zmiana? Ano z przyczyny podanej wcześniej, czyli chęci zrozumienia przez kogoś podobnego do siebie, o podobnej wrażliwości, uczuciowości również w łóżku. Fakt, że taki „zwrot” następuje dopiero w okolicach czterdziestki, związany jest z odkryciem własnej seksualności, z czym wiele młodych dziewczyn ma wielki problem, dopóki nie osiągnie pewnego wieku. 40-stka pozwala się wyzwolić z tych kulturowych kajdanów, zrobić coś dla siebie, nareszcie zaryzykować, nie zważając na krytyczne spojrzenia otoczenia. „Już wystarczająco przejmowałam się przez całe życie” – myślą sobie takie kobiety, spełnione, ale jednak zmęczone życiem. Teraz nie mają nic do stracenia.
Zwróćmy uwagę, że już relacje między dziewczynkami często są dwuznaczne. Dziewczynki lubią trzymać się za ręce, chętnie dają sobie buziaki na przywitanie, przytulają się, dotykają, śpią razem w łóżku po spędzeniu babskiego wieczoru, a nawet czasem wspólnie się kąpią. Zastanów się nad tym. Może Twoja kobieta tak naprawdę…jest lesbijką?














