Artykuły

O czym marzy fetyszysta?

To naturalne, że ludzkie fantazje są niezwykle różnorodne. Trudno przewidzieć, co i komu w duszy gra. O czym marzy pan biznesmen, kiedy nikt mu nie przeszkadza? Czego pragnie pani za kasą w sklepie, gdy znajdzie chwilę oddechu? Co też chodzi po głowie naszej sąsiadce/sąsiadowi, koleżance i koledze? Posiadając umiejętność czytania w myślach, szczególnie tych erotycznych, bylibyśmy często zaskakiwani. Bowiem niemalże każdy z nas ma jakiś fetysz, a niektóre z nich mogą się wydawać naprawdę specyficzne.

Fetysz – kilka słów wyjaśnienia

Do najpopularniejszych fetyszy zaliczamy oczywiście części ciała. Niektórzy lubują się w dużych biustach, inni wolą małe. Są tacy, których podnieca zapach włosów, innych – pobudza seksualnie widok stóp, długich nóg lub krągłych pośladków. Fetysze potrafią być również bardziej wyrafinowane i fantazyjne. Silnie podniecać mogą części garderoby (majtki, pończochy, kostiumy, falbanki, koronki czy buty na wysokim obcasie), bądź gadżety – kajdanki, bicze czy peruki. Fetyszem może być w zasadzie wszystko. Jest on więc elementem gry erotycznej, za pomocą którego realizujemy swoje fantazje – często głęboko skrywane – przez co osiągamy pełnię satysfakcji seksualnej.

Fetysz męski a fetysz kobiecy

Badania wykazują, że częściej fetyszystami są mężczyźni. Nic dziwnego – są przecież wzrokowcami. Uwielbiają nie tylko czuć, ale patrzeć. To właśnie patrzenie bezpośrednio wpływa na ich erotyczne odczucia. Pięknie „ubrana” nagość np. w jedwabie, często staje się silniejszym bodźcem, niż ciało kobiety w stroju Ewy. Natomiast u kobiet częściej spotykanym fetyszem, niż panowie w przebraniu, są sytuacje lub miejsca, w których dochodzi do stosunku. Trzeba jednak zauważyć, że wśród fetyszy i fetyszystów trudno o reguły. Fantazje erotyczne snują się własnymi, często zupełnie niespodziewanymi drogami.

Droga do satysfakcji poprzez fetysz

Realizacja własnych pragnień i fantazji, polegająca na wzbogacaniu stosunków seksualnych o przebrania czy gadżety, może stanowić rewelacyjną receptę na nudę i rutynę, która czasem wkrada się w sypialniane kuluary. Metamorfoza partnerki w seksowną policjantkę, pielęgniarkę czy uroczego diabełka z bacikiem w ręce – może nie tylko pobudzić wyobraźnię dwójki partnerów, ale rozładować napięcie, wzbogacić seks o szczyptę humoru. Seksowna bielizna sprawia, że stosunek płciowy nabiera ekskluzywnych cech, staje się bardziej wyrafinowany i zmysłowy. Natomiast kajdanki oraz inne gadżety mogą dodać erotycznej grze emocji, napięcia, nowych wrażeń, wzbogacić ją o nową jakość. Warto w ten sposób zaspokajać swoje erotyczne fantazje i dążyć do pełni satysfakcji.

Gdzie leży granica?

W dość powszechnym i popularnym spojrzeniu na seks, fetysze postrzegane są w kategoriach dewiacji i zboczeń. Ile w tych poglądach jest prawdy? Czy powinniśmy się wystrzegać fetyszystów w swoim łóżku? I czy w ogóle „zdrowo” być fetyszystą? Na te pytania należy sobie odpowiadać z rozsądkiem. Problem bowiem pojawia się dopiero wtedy, kiedy fetyszystę przestaje podniecać wszystko, poza jego własnym fetyszem. Jeśli natomiast zabawa w fetysze stanowi jedynie (bądź „aż”) urozmaicenie łóżkowych igraszek – nie tylko jest to zdrowe zjawisko, ale i bardzo pozytywne. Wszak radość czerpana z seksu niesie ze sobą wiele korzyści. Jakich? To już temat na inną dyskusję.

Dodaj komentarz

Seks analny – wbrew stereotypom

Seks analny nadal jest łóżkowym tabu. Wzbudza skrajnie różne emocje, kontrowersje, zdania na jego temat ciągle są podzielone. Jedni czerpią z niego satysfakcję i się do tego jawnie przyznają. Inni mówią z niesmakiem, że to dla nich przekroczenie granicy i łóżkowa ekstrawagancja. Są też tacy, którzy woleliby w ogóle o nim nie wiedzieć – seks analny nie mieści się w ich wyobraźni. Tymczasem taki sposób na czerpanie seksualnej satysfakcji zyskuje na świecie co raz większą popularność. Dużą rolę w jego popularyzacji odgrywa Internet, który udowadnia, że seks analny nie jest dziwactwem, a rozszerzeniem erotycznych horyzontów dwójki kochanków. Uprawialiśmy go przecież już od zarania dziejów.

Seks analny a przyjemność

Panowie najbardziej lubią seks analny z jednego powodu. Odbyt jest węższy niż pochwa, więc tego typu penetracja przynosi im intensywniejsze doznania. Ale uwaga – dla niektórych mężczyzn silniejszy ucisk może okazać się nieprzyjemny. Nie jest to jednak dziwne zjawisko. Jak wiadomo, nie wszyscy mamy w łóżku takie same preferencje. Warto jest je sprawdzać, eksperymentować, próbować różnych doświadczeń – by móc czuć się w pełni usatysfakcjonowanym.

Udowodniono, że kobiety wbrew pozorom mogą czerpać satysfakcję ze stosunku analnego. Silne unerwienie odbytu sprawia, że jego penetracja przynosi specyficzny rodzaj rozkoszy. Partner musi jednak pamiętać, że przy zbliżeniu powinien być bardzo delikatny. Agresywne, mocne ruchy mogą sprawiać partnerce ból. Jednak podniecająca myśl, że w dwójkę robi się coś wyuzdanego i nieco zakazanego sprawia, że zbliżenie analne może okazać się ekscytującym doświadczeniem i sprawnie urozmaicić życie seksualne kochanków.

Jak się przygotować?

Stosunek analny będzie niósł ze sobą przyjemne wrażenia tylko wtedy, gdy partnerka będzie w pełni rozluźniona i zrelaksowana. Odbyt jest silnym mięśniem, który ma tendencję do zamykania. Zwiększa się ona wtedy, gdy pojawiają się nerwy i psychiczny dyskomfort. Rozładować napięcie można romantyczną atmosferą, a potem długą i namiętną grą wstępną. Kiedy kobieta jest bardzo podniecona, jej naturalne zwilżenie pochwy spływa w kierunku odbytu, co pomaga w naturalnej penetracji. Poleca się także używanie lubrykantów, które eliminują ryzyko uszkodzenia błony śluzowej tych delikatnych miejsc. Należy również pamiętać, że podczas seksu analnego bardzo ważna jest higiena. Po kontakcie analnym nie wolno wprowadzać członka do pochwy. W innym razie istnieje ryzyko wywołania stanu zapalnego intymnych miejsc kobiety.

Dla kogo ta przyjemność?

Seksuolodzy zbliżenie analne często polecają parom z długim stażem, które nie wstydzą się już siebie, dobrze znają swoje ciała, nie czują się przy sobie skrępowani. W takim wypadku eksperyment może przynieść podwójną, a kto wie czy nawet nie większą rozkosz. Seks analny będzie źródłem satysfakcji również dla tych, którzy potrafią bawić się w łóżku bez skrępowania. Wyzbyci stereotypów za jego pomocą możemy dostarczyć sobie i partnerowi niezapominanych uniesień. To doskonały sposób na nudę w łóżku i seksualną ekscytację.

UWAGA KONKURS!

Przeżyłeś analną przygodę? Może jest to dla Ciebie ulubiona forma seksu?

Opisz nam swoje doświadczenia w formie krótkiego opowiadania!

Najlepsze opowiadania opublikujemy na łamach naszego Klubu i nagrodzimy

ekskluzywnymi zestawami firmy Mr.B – zabawki analne z lubrykantem lub płynem do czyszczenia!



 

1 Komentarz

Romans na lato – seksowne pomieszanie zmysłów

Kobiety zakładają pobudzające zmysły letnie sukienki, odsłaniają nogi, ramiona i dekolty. U mężczyzn poziom testosteronu wzrasta. Trzydzieści stopni na słupkach rtęci, wrzątek również w naszych głowach. Chodzimy jak oczarowani. Rozglądamy się po ulicy/plaży/restauracji i mamy ogromną ochotę na jakąś przygodę. Letnie romanse mają wiele zalet, choć nie są pozbawione wad – na szczęście nie tak wielkich, by przez nie rezygnować z „pójścia na całość”.  Wakacje są przecież od tego, aby móc choć trochę zaszaleć. Trudno byłoby żyć całkiem przyzwoicie i w sposób nienaganny przez okrągłe cztery pory roku.

Daj się ponieść latem

Nie od dziś wiadomo, że kiedy rozpoczyna się powszechna ekspozycja ciał, u mężczyzn włącza się instynkt prawdziwego łowcy. Chce zdobyć, podbić, a później… Zapomnieć? Pamiętajmy, że lato to nie jest zbyt dobry czas na zakochiwanie się. Jednak na flirty i niezobowiązujące romanse? – idealny. Kiedy słońce wiruje w głowach, a w ośrodkach wypoczynkowych, na plaży, w letnich kurortach trwa wakacyjne rozprężenie, ilość „obiektów” do zabawy w zaloty nieprawdopodobnie wzrasta. Lato to jedyna tak dobra okazja, by móc zapomnieć o ograniczeniach i dać się ponieść szaleństwu bez konsekwencji. Nie myślimy wtedy o pracy, o obowiązkach, jesteśmy piękniejsi, bardziej uśmiechnięci, weselsi  i odważniejsi. To nasz czas. Lato wiele wybacza.

Kochanie! To tylko babski wyjazd…

Letnia taryfę ulgową dobrze rozumieją kobiety, które lubią wspólnie wyruszać na tzw. „babskie wyjazdy”. Podążając za przygodą, smutek i ponure obowiązki zostawiają w domu. Cóż się dzieje, gdy panie uciekną na krótką chwilę od prozaicznych obowiązków domowych i zawodowych? Hulaj dusza! Piekła nie ma! – chciałoby się powiedzieć. Trzeba jednak przyznać, że zasadniczą zaletą podróżowania w towarzystwie koleżanek jest bezpieczeństwo.

Mimo ogólnego entuzjazmu, buzujących hormonów, zjawiskowych kiecek wyciąganych z walizki z okazji wieczorów pełnych wrażeń, ryzyko że letnie szaleństwo zawędruje zbyt daleko,  zmniejsza się właśnie w grupie zaufanych osób. Panie doskonale potrafią się nawzajem pilnować.  Nie przydarzy się im niechciany i podejrzany adorator. Zadbają też o to, by żadna nie wlała w siebie zbyt dużej ilości kolorowych drinków. Mają na siebie oko, ale… Potrafią się także świetnie ze sobą  bawić. Kiedy jedna z koleżanek z rumieńcem na twarzy i malinką na szyi przywita swoje towarzyszki przy porannej kawie – te zrozumieją ją jak nikt inny. Wspólne przeżywanie letnich wrażeń jest bezcenne.

Plusy wakacyjnych romansów

Sezon urlopowy ma zapewnić nam energię na kilka długich, chłodnych i ciemnych miesięcy. Im większe i pełniejsze wrażenia w ciągu lata, tym bardziej naładowani pozytywnymi emocjami i chęcią do życia przystąpimy do codziennych obowiązków. Wakacyjny kochanek czy letnia kochanka pomogą rozgrzać zmysły – jeszcze przez długi czas po erotycznej przygodzie będziemy czuli się bardziej dowartościowani, seksowni i atrakcyjni. Można wyliczyć wiele zalet wakacyjnych romansów. Pamiętajmy jednak, wplątując się w niezobowiązujące flirty i dając się ponieść przygodzie, by nie zgubić przy tym rozsądku. Nie każdy, nawet z pozoru najbardziej kulturalny mężczyzna, ma dobre intencje i nie zawsze konsekwencje będą dla nas dobre. Letni romans? – owszem. Ale z głową. Wtedy dopiero w pełni poczujemy rozkosze urlopu na własnej skórze. Bo seks latem smakuje najlepiej.

Dodaj komentarz

Inteligentni w łóżku

Myślisz że najodważniejsze przygody w łóżku przeżywają kobiety wyzwolone i bez skrupułów? Jeśli tak – mylisz się. To tylko stereotyp. Efektowność wizerunku nie musi mieć nic wspólnego z umiejętnościami seksualnymi i satysfakcją czerpaną ze zbliżenia. Wbrew pozorom często się zdarza, że kobieta głośna, bezpośrednia i nadto pewna siebie, w łóżku nie radzi sobie już tak świetnie.

Za umiejętność odczuwania seksualnych pieszczot odpowiada bowiem nasza inteligencja emocjonalna. Ta nie zawsze jest dana osobom z przerośniętym ego.

EQ – a co to?

Inteligencja emocjonalna to szczególna cecha. Jeśli rozwinęła się u nas dobrze, z reguły jesteśmy świetnymi przyjaciółmi, partnerami i rodzicami. To bowiem przydatna w życiu społecznym zdolność do rozpoznawania swoich uczuć  i  uczuć ludzi naokoło. W parze z nią idzie również umiejętność kierowania emocjami innych. Ludzie o wysokim EQ świetnie łagodzą konflikty, są powszechnie lubiani, potrafią się poświęcić, nie są egoistami. Ich talent do postępowania z innymi przekłada się również na satysfakcję seksualną.

Empatia – dobry kompan w łóżku

Słowem kluczowym jest tu empatia. Jeśli na co dzień potrafimy wczuć się w przeżycia naszego partnera, rozumiemy go, kiedy się denerwuje, kiedy jest szczęśliwy, a nawet kiedy płacze – to doskonale zrozumiemy go również w sypialni. Osoby empatyczne i wrażliwe nie tylko będą potrafiły w pełni zadowolić swojego partnera, ale i również „kierować” nim tak, by samemu poczuć gorącą satysfakcję. Seks staje się w takim przypadku świadomym, dojrzałym przeżyciem, gdzie wszystko ze sobą współgra. Osoby o wysokim EQ świetni są również w miłości francuskiej.

Sztuka doskonalenia siebie

Skoro inteligencja emocjonalna jest tak ważna w czerpaniu (i dawaniu!) przyjemności z seksu, to czy można ją u siebie rozwinąć? Odpowiedź jest budująca. W przeciwieństwie do IQ, o zdolność do empatii można zadbać nawet w wieku dojrzałym. Potrzeba jedynie cierpliwości i trenowania samego siebie. Musimy być jedynie pewni, jak wiele korzyści przynosi nam umiejętność rozmawiania i słuchania, panowania nad agresją i emocjami, bycie otwartym, ale szczerze – nielekceważącym, nie patrzącym z góry na innych. Te cechy pozwolą osiągnąć sukces – wyrażony nie tylko w pozycji zawodowej, czy w dobrym życiu rodzinnym, ale w sypialni i w ilości orgazmów przeżywanych przez noc.

IQ czy EQ?

A zastanawialiście się kiedyś, jak na satysfakcję seksualną wpływa Wasze IQ? Od jakiegoś czasu naukowcy udowadniają, że bycie inteligentnym nie przekłada się na praktyczne korzyści czerpane z życia. Wysoki iloraz inteligencji może czasami nawet w nich przeszkodzić, bo warunkuje bardziej analityczne podejście do życia, przez co blokuje spontaniczność i chęć podejmowania ryzyka. Tym samym może stanowić barierę w nieskrępowanej przygodzie w łóżku. Inteligenci – uśmiechnijcie się jednak! Badania naukowców wykazały również, że mężczyźni o wyższym IQ mogą pochwalić się… Lepszą jakością spermy! To nie żart – według badań przeprowadzonych na amerykańskich żołnierzach, zestaw genów odpowiedzialnych za jakość plemników, gwarantuje także jakość rozumowania. Inteligencja równa się więc z męskością.

Dodaj komentarz

Podniecające podglądactwo

Każdy z nas ma w sobie coś z podglądacza. Tak naprawdę mało kto nie zareagowałby podnieceniem na widok ludzi uprawiających seks. Szczególnie, kiedy dwójka kochanków nie ma świadomości, że jest obserwowana. Patrząc z racjonalnego punktu widzenia – podglądanie to bardzo specyficzna cecha ludzi. Żaden inny gatunek w przyrodzie nie czerpie satysfakcji z podglądactwa.

Moda na podglądanie

Dowodem na popularność podglądania jest wzięcie, jakim cieszą się filmy pornograficzne. Te przecież polegają tylko i wyłącznie na rozbudzeniu seksualnym widza-podglądacza. Powszechnie wiadomym jest, że w tzw. „pornosach” nie ma co liczyć na doznania, typu rozrywka intelektualna czy nawet interesująca intryga. I nikt od kina pornograficznego takich cech nie oczekuje.

Seksuolodzy często polecają je znudzonym sobą małżeństwom do rozbudzenia zmysłów i pożądania. Czasem tego typu terapia może działać zbawiennie na łóżkową sferę życia dwójki ludzi z długim stażem. Przyjemne podniecenie płynące z ekranu telewizora w sypialni sprawia cuda – żona, która wcześniej nie miała ochoty, teraz jest w stanie eksperymentować całą noc. Mąż również jest o wiele żwawszy.

Powszechne kino erotyczne

Trzeba jednak zauważyć, że dzisiaj nawet filmom powszechnie dopuszczalnym, począwszy od tych telewizyjnych produkcji, poprzez seriale, aż do kinowych hitów, coraz trudniej się obejść bez scen erotycznych i nagości. Widz lubi popatrzeć – dlatego erotyka na ekranie jest jak najbardziej w cenie. Ba! Kinomaniacy często podświadomie na nią czekają. Jeśli dwójka atrakcyjnych bohaterów prędzej czy później nie wyląduje w łóżku – przychodzi zawód.

Spokojnie! Wszystko w normie

Przyjemność czerpana z podglądania nie jest więc żadnym odchyłem od normy. To tylko część ludzkiej natury – zupełnie normalna, całkowicie powszechna. Ale uwaga! Kiedy podglądactwo przekracza pewne granice przyzwoitości, wtedy możemy już mieć do czynienia z zaburzeniem psychoseksualnej natury. Jak rozpoznać tę granicę? Moment, kiedy obserwacja igraszek dwójki kochanków przynosi więcej przyjemności niż sam akt seksualny, przestaje być normą a odchyleniem od niej.

Wojeryzm – niezdrowe podglądactwo

Takich ludzi nazywamy wojerystami. Podnieca ich widok nagiej osoby płci odmiennej, lub takiej, która uprawia seks, ale … na tym zwykle się kończy. Wojerysta nie ma ochoty na zbliżenie z drugim człowiekiem. Zadowala go samo patrzenie. Choć zdarza się, że podczas takich „sesji” podglądactwa się masturbuje. Najbardziej jednak rozbudza go zastrzyk adrenaliny, który płynie z lęku robienia czegoś, co jest nielegalne i społecznie nieakceptowalne. Psychologowie mówią, że zaburzenie wojeryzmu ma swoje korzenie przeważnie w trudnym dzieciństwie, gdzie społeczna izolacja, chorobliwa nieśmiałość czy trudne relacje z matką – sprawiają, że wojerysta zaczyna łączyć miłość z nienawiścią.

Mówi się, że nie słowa, a czyny są ważniejsze od słów. W przypadku seksu natomiast czyn także ma znaczenie kluczowe – ani słowo, ani obserwacja go nie zastąpią.

Dodaj komentarz

Zawód striptizer

Słyszałem kiedyś powiedzenie, że żadna praca nie hańbi. Powiedziała mi to kiedyś babcia, gdy jako małe dziecko przechodziłem z nią obok śmieciarzy opróżniających osiedlowy śmietnik. Ale lista zawodów o wątpliwej reputacji nie kończy się na śmieciarzach. Czy zawód striptizera zasługuje na szacunek, czy może powinniśmy wyśmiewać i szydzić z nich w towarzystwie nazywając męskimi dziwkami? Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Kwiatki, czekoladki czy samochód?

Czego pragnie dojrzała kobieta, trwająca od dłuższego czasu w stabilnym związku z jednym mężczyzną? Na to pytanie trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź, każda z pań oczekuje od partnera czegoś innego. Może to być zabezpieczenie materialne, a może dbałość o to, by życie z jedną osobą nie stało się złośliwą rutyną? Pragmatyzm czy romantyzm? – oto jest pytanie.

Romantyzm do lamusa

Czy w pędzącym nieustannie do przodu świecie jest jeszcze mowa o romantycznej wrażliwości? Na co komu potrzebna kartka z serduszkiem, na której odręcznie wypisano dedykację (a może nawet zacytowano wiersz)? Po co niespodzianki w postaci kwiatów, maskotek, eleganckiej kolacji przy świecach z romantyczną muzyką w tle? Konsumpcyjny świat opiera się na rzeczach praktycznych: na opłatach za czynsz, nowym samochodzie i wczasach na malowniczo położonej plaży, na której trzynaście z czternastu spędzonych dni wygląda identycznie.

Kariera ponad wszystko

Wrażliwość inaczej odbierana jest w dojrzałym wieku niż w młodszych latach. Kiedy w wieku lat dwudziestu ważne jest, by partner chwycił z czułością za rękę, wyszeptał komplement, napisał miłego SMS-a, zaprosił na romantyczny spacer, przepuścił w drzwiach czy odsunął krzesło, tak w wieku dojrzalszym priorytety wyglądają zupełnie inaczej. Nie wystarczą słodkie wyznania – „kochanie”, „koteczku”, „pięknie dziś wyglądasz”, „nowa fryzura? Bajeczna!”. Zdarza się nawet, że namiętna uczuciowość zaczyna ciążyć, drażnić i męczyć. Nie jesteśmy już dziećmi – po cóż mi twoje maniery, głaskanie po twarzy i buziaki na ulicy, skoro nie masz dobrej pracy i solidnej sumki na koncie? Kobieta nawet zupełnie niezależna, pragnie od partnera tego samego – prozaicznej, życiowej zaradności, chce być z niego dumna, chce móc się nim pochwalić przed koleżankami. Masz nieciekawe CV? Odpadasz w przedbiegach.

Idealna para? Czasem to tylko ułuda

Wyobraźmy więc sobie tę idealną, usatysfakcjonowaną parę. On ma dwa samochody, ona… kolejne dwa. On pnie się po szczeblach kariery w dużej korporacji, ona została właśnie szefową. Mają piękne mieszkanie, nie brakuje im niczego, spełniają się, żywią w drogich restauracjach, nie ma kłótni o to, kto płaci rachunek – obojgu jest to obojętne. I wtedy zaczyna czegoś brakować. Czemu nie mówi już do mnie „kotku”? Czemu nie zwraca uwagi na nową sukienkę? Wierszyki uważa za głupoty, zapomina o urodzinach. Niezależne życie, w którym nie brakuje zupełnie niczego, staje się puste jak wydmuszka. Już nie rozmawiamy, rzadko ze sobą sypiamy. Jeśli już dochodzi do zbliżenia – jest beznamiętne, służy do mechanicznego rozładowania emocji. Romantyzm prysnął, wygrało życie praktyczne. On jest biznesmenem, a nie namiętnym kochankiem, ona szefową – a nie ciepłą kobietą.

Kochajmy się, ale mądrze

Każdy z nas ma potrzebę miłości. Choć po okresie zauroczenia, maślane spojrzenie partnera czy partnerki tracą na atrakcyjności, w końcu odczuwa się jego brak. Co więc podpowiedzieć mężczyźnie, który nie wie, jak zadowolić swą długoletnią partnerkę? Jak pomóc kobiecie, która boi się, że przesadzi z czułościami lub okaże ich niedostatek? Szukajmy złotego środka! Okazujmy uczucia – ale nie przytłaczajmy nimi. Pamiętajmy o karierze, nie zapominając przy tym, że mamy obok siebie kobietę/mężczyznę życia. Rozmawiajmy dużo – bo rozmowa to podstawa udanej więzi. I uprawiajmy seks! W ferworze zarabiania pieniędzy, nie ważmy się przeoczyć faktu, że ten człowiek po drugiej stronie łóżka potrafił być kiedyś niezwykle namiętny – a tych umiejętności się przecież nie zapomina.

1 Komentarz

Przez siłownię do łóżka

Nie od dziś wiadomo, że sprawne ciało to nie tylko znak zdrowia, ale sposób na czerpanie przyjemności. Dobra kondycja zawsze przenosi się do sypialnianych kuluarów. W jaki sposób? Otóż szczupła i jędrna sylwetka dodaje pewności siebie, a sprawność fizyczna pozwala partnerom na udział w nawet wyrafinowanej grze seksualnej. Chodząc na siłownię, grając w tenisa, uprawiając jogging, pracujemy więc nie tylko nad rzeźbą mięśni, ale i nad satysfakcją w łóżku.

Brak kompleksów – brak skrupułów

„Kochanie, zgaś światło!” –tej frazy prawdopodobnie nie usłyszy w sypialni kochanek, którego partnerka może pochwalić się giętkim, zgrabnym ciałem. Nie będzie także brakować pewności siebie i ikry partnerowi, który nie posiada ani piwnego brzucha, ani nadmiaru kilogramów. Zadowolenie z siebie i brak kompleksów sprawiają, że w łóżku stajemy się odważniejsi. Bez skrupułów i śmiało poddajemy się seksualnej grze, skupiając się wyłącznie na dawaniu i czerpaniu rozkoszy. Nasze myśli nie wędrują wokół własnych niedoskonałości i strachu przed tym, że partnerowi mogą się one nie spodobać.
Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Bad boys

Rodzice w pocie czoła próbują dobrze wychować swoje dzieci. Poświęcają lata swojego życia na pracę nad swoją pociechą, żeby potem, gdy młody dorośnie, usłyszeć od innych, że dzięki nim jest dobrym człowiekiem. A co, jeśli bycie dobrym człowiekiem nie gwarantuje dzisiaj sukcesu w życiu osobistym? Co, jeśli lepiej olać zasady wpajane przez rodziców i stać się złym? Czytaj dalej

1 Komentarz

Bez seksu nie pożyjesz

Powodów abstynencji seksualnej może być wiele – kwestia poglądów, kłopoty w związku, strach, samotność, a nawet… moda. Świadomy brak aktywności seksualnej to indywidualny wybór, ale zawsze warto wiedzieć, jaki wpływ taka decyzja może mieć na nasz organizm.

Rodzaje abstynencji

Według statystyk, rezygnacja ze współżycia kojarzy nam się najczęściej z religią i celibatem. Na drugim miejscu – z problemami zdrowotnymi. Bywa jednak, że wybieramy abstynencję, bo jesteśmy znudzeni seksem i nie czerpiemy z niego satysfakcji. Bywa też, że pojawia się strach i blokada psychiczna. U mężczyzn jest to najczęściej brak wiary we własne możliwości; u kobiet – lęk przed bólem towarzyszącym stosunkowi. Wreszcie, powodem odrzucenia zmysłowych przyjemności może być postanowienie w rodzaju: „Udowodnię sobie, że potrafię.” I, rzeczywiście, to jest możliwe. Tylko czy zdrowe? Czytaj dalej

1 Komentarz