Zaskakujący może wydawać się fakt, że są jeszcze wśród nas tacy, którzy się tego wstydzą. Świat poszedł do przodu, coraz więcej naszych, często nieuzasadnionych obaw, zostaje niwelowanych. A tymczasem pewna wrodzona kulturowo nieśmiałość dotyka niektórych (a szczególnie niektóre) z nas i nie pozwala swobodnie cieszyć się seksem. Stop wstydowi! – chciałoby się wykrzyknąć. Wytoczmy mu wojnę, bo to on przeszkadza nam cieszyć się życiem.
Kultura a wstyd
W naszym wstydzie nie kryje się wielka filozofia. To kwestia kultury i wychowania według chrześcijańskich, bogobojnych zasad. Wielu z nas zostało odchowanych w przekonaniu, że seks jest grzechem, pokazywanie ciała nie świadczy o nas dobrze, nie mówiąc już o bliskości w miejscach intymnych dwóch obcych osób/ciał. I mimo świadomości, że seks oralny może przynieść nam nieziemskie rozkosze, czasem krępujemy się, by w pełni odsłonić najintymniejsze fragmenty naszego ciała przed własnym partnerem. Kobiety zadręczają się obawami, że być może mężczyzna, który zaczyna pieścić je w ten sposób, czuje niepożądany zapach lub w ogóle go to nie „kręci”. Natomiast panie, które na siłę starają się przemóc, przeważnie tracą na przyjemności – orgazm ucieka za każdym niepożądanych ruchem partnera i myślą o tym, co też chodzi mu po głowie.
Podstawowa metoda – do niczego się nie zmuszaj
Jak wiec wyzwolić się z kleszczy wstydu? Czy istnieje rada na to, by mimo wrodzonej nieśmiałości czerpać pełnię przyjemności z oralnych pieszczot partnera? Naczelną zasadą przy próbach osiągnięcia satysfakcji jest swoboda. Nic na siłę. Jeśli czujesz obawy, dyskomfort, w ogóle cię to nie podnieca – zrezygnuj. Zostaw to na inny, lepszy moment, kiedy będziesz bardziej rozluźniona, bardziej chętna do różnego rodzaju igraszek. Bo w tym właśnie tkwi klucz powodzenia – w rozluźnieniu i zaufaniu. Jeśli pożądasz swojego partnera, a on potrafi rozpalić cię bez niepożądanych pieszczot do granic możliwości, to masz wtedy gwarancję, że prawdopodobnie skusisz się na coś więcej – bez oporów, bez skrzywionej miny, bez zniechęcenia. Jeśli natomiast w Waszej intymnej relacji tkwi fałsz – on nie robi tego, tak jakbyś miała ochotę, lub też kompletnie nie zależy ci na tym zbliżeniu, a jedynie się oszukujesz – satysfakcji nie uświadczysz.
Tylko jedyna słuszna droga – gra wstępna
Gra wstępna to przepustka do wszelkich przyjemności, jakie możecie sobie zafundować za pomocą udanego seksu. Przeprowadzona wprawnie, umiejętnie i z dużą dozą cierpliwości, jest w stanie przełamać naprawdę najtwardszy lód oraz najbardziej niechętną i przestraszoną partnerkę. Partner, który za szybko chce przechodzić „do rzeczy”, naciska, pyta „a dlaczego?”, „a może już?” powinien się jeszcze sporo nauczyć. Nie od dziś bowiem wiemy, i nigdy zresztą nie było to tajemnicą, że nasze ciała naprawdę potrafią zawładnąć nad naszym zdrowym rozsądkiem. Że mimo iż kształtuje nas kultura wstydu i oporów, jesteśmy w stanie w te pędy ruszyć za instynktami, za gwarancją rozkoszy, czułości i ekstazy, jeśli tylko mamy ku temu namacalną okazję. Wystarczy te instynkty rozbudzić. Kobieta, która czułe całym ciałem, że orgazm tym razem jest możliwy, jest już blisko, na wyciągnięcie ręki – nie zrezygnuje, nie wycofa się, będzie chciała brnąć w to dalej. Aż do szczytowania.

Jak zadowolić kobietę? – to temat wiecznie młody, wiecznie aktualny, a dla niektórych wciąż bez odpowiedzi. Ile już powstało poradników, artykułów, złotych myśli, książek, a nawet stron internetowych, forów i innych aktywności, próbujących zgłębić to pytanie – próżno liczyć. Mimo to niektórzy z mężczyzn dręczeni są całe lata przez swoje sfrustrowane partnerki, które jeszcze nie zaznały orgazmu przy stosunku, a inni żyją w błogiej nieświadomości – nie zdają sobie bowiem sprawy, że ich ukochane udawanie orgazmu opanowały do perfekcji.
W tym roku wiosna przyszła na czas. I choć w okolicach prima aprilis znowu zrobiła nam psikusa, odbierając rozkoszną temperaturę i błogie słońce –na szczęście zdążyła nas rozpalić na tyle, by nasze myśli rozpoczęły wędrówkę w nieprzyzwoitych kierunkach. Nie od dziś wiadomo, że kiedy pogoda robi się ładniejsza, zmysły szaleją. A i sam seks w tę porę roku smakuje znacznie lepiej.
Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy kolor włosów ma wpływ na temperament Waszej partnerki? Otóż istnieje taka możliwość. Całkiem niedawno, bo na początku tego roku, w Hamburgu zorganizowano badanie dotyczące seksualności kobiet w zależności od koloru ich czupryn. Z przeprowadzonych ankiet jednoznacznie wynikało, że panie o miedzianych głowach mają znacznie barwniejsze życie seksualne – kochają się częściej i odważniej. Czy to plotka, przypadek czy prawda?
To żadna tajemnica, że kobiety mają hopla na punkcie słów. Lubią słuchać, a odpowiednio dobrane zdania są w stanie zadziałać na nie jak afrodyzjak. Wielu mężczyzn niestety nie zdaje sobie z prawy z mocy, jaką posiadają niezależnie od atutów zewnętrznych, siły fizycznej czy wypchanego portfela. Brak innych atutów może skutecznie zrekompensować umiejętność mówienia. Co zatem mówić, by wylądować w łóżku?
Popularny wśród naszego społeczeństwa jest pogląd, że za jakość seksu w związku odpowiedzialny jest przede wszystkim mężczyzna. Że to on jest seksmaszyną, której obowiązkiem jest zadowolenie kobiety, dostarczenie jej przyjemności, doprowadzenie do orgazmu. To nie człowiek, to robot, który już z natury wyposażony jest w funkcję: robić dobrze.
Karygodnym przewinieniem jest zmarnowanie dobrej okazji. Szczególnie, jeśli jest to dobra okazja na seks. Trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte, by tego typu wpadki nie zdarzały się zbyt często, a najlepiej wcale. Istnieje bowiem kilka tak dobrych okazji na seks, że dla własnej przyjemności, komfortu i zdrowia należy o nich pamiętać i korzystać bez oporów i skrupułów. To dobry sposób, by pozostać w dobrym samopoczuciu, szczęściu i daleko od frustracji.
Angielski seksuolog, Rajan Bhonsle, z pomocą badań z zeszłego roku ustanowił pewien budujący fakt –udowodnił bowiem, że to właśnie zimą, nie latem, seks smakuje wyjątkowo dobrze. A to za sprawą wyjątkowo silnej potrzeby kontaktu i ciepła drugiego ciała, a także chęci nawiązania poczucia bliskości, zarówno fizycznej jak i psychicznej. Jeśli zatem pogoda nie dopisuje, nie miejmy oporów, by zostać w łóżku (byleby nie sami) i potwierdzić na własnej skórze tezy angielskiego naukowca.
Owszem. Podniecają ich piersi. I kształtne pupy. Nie ma ku temu żadnych wątpliwości. Jarają się długimi nogami, najlepiej w czerwonych szpilkach, kształtami „wciśniętymi” w przylegające sukienki, miniowe spódniczki, kręci ich czerwona szminka, rozchylone usta, prześwitujące koszulki. Czy to dowód na to, że są całkowicie przewidywalni? Zdziwiłabyś się, co czasem potrafi podniecić twojego faceta.
O tym, jak kompleksy potrafią przeszkadzać w życiu codziennym i intymnym, wie każda kobieta, która nie jest z siebie zadowolona. Pierwszym, naczelnym i najpopularniejszym kompleksem to „jakość” naszego ciała – nie zawsze wysportowanego, umięśnionego, jędrnego, jak u modelki.